Szukaj
  • robertsieradzki

Jest takie angielskie słowo: to empower.

Aktualizacja: 8 kwi 2019

Oznacza: upełnomocnić, upoważnić, dać prawo, upodmiotowić. Dzisiaj, kiedy światem produktów żywnościowych bezwzględnie rządzi rynek, sami musimy wiedzieć co jest dla nas dobre.


Kiedy napisałem ostatni tekst, który pojawił się w naszych paczuszkach z jedzeniem na cały dzień, pomyślałem sobie - właśnie o to chodzi. Nikt nam nie pomoże, cały świat myśli jak na nas zarobić, jak wcisnąć nam kolejne dobrze smakujące, tanie, wielkoprzemysłowe produkty. Zamienia nas w konsumentów, biernych i pozbawionych wyboru, a więc skazanych na chorobę, bo przecież nikt z tych, którzy produkują te wszystkie artykuły nie myśli o zdrowiu, tylko o zysku. Ich prawo. Ale czy nie jest naszym prawem mieć w ręku miecz? Miecz wiedzy, świadomości, kompetencji, umiejętności. I kontroli. Nad tym, po co sięgamy. Co jemy. Powinniśmy przestać być przedmiotem w rękach innych i stać się podmiotem dla nas samych. I taka też powinna być nasza misja we WJEM. Nie tylko dostarczanie zdrowego, odżywczego jedzenia ale także dawanie do ręki oręża - wiedzy o tym, co w zakresie żywienia się sprawdza, po co warto sięgać a czego unikać.

Czy można żyć i być zdrowym na samym mięsie? Czy można żyć i być zdrowym na samych warzywach? Czy wolno używać oleju rzepakowego i słonecznikowego? Czy trzeba unikać mąki jeśli nie jest się uczulonym na gluten? Czy jeśli mam dobry poziom cukru to nie muszę się niczym przejmować? Czy trzeba pić trzy litry wody dziennie? Czy mogę zamienić węglowodany zawarte w brokułach na węglowodany z czekolady? Czy tłuszcz powoduje choroby serca? Dlaczego Azjaci jedzą dużo ryż a jednak są szczupli? Czy czerwone mięso powoduje raka? Czy wolno smażyć? Czy można schudnąć chronicznie niedosypiając? Dlaczego chce się słodkiego? Jaka jest różnica pomiędzy owocem a sokiem owocowym? Czy depresja to choroba duszy i nie ma w jej przypadku znaczenia, co jemy? Skąd się bierze miażdżyca naczyń krwionośnych? Czy jesteśmy skazani na Alzheimera? Czy cukrzycy powinni jeść często i małe porcje? Czy smalec zatyka żyły? Czy pieczywo pełnoziarniste jest zdrowsze od białego? Czy warto zażywać antyoksydanty? Czy…

Takich pytań jest pewnie nieskończona ilość, i łatwo się w nich zagubić. Poczuć, że to wiedza tajemna, dostępna nielicznym, którą trzeba długo studiować z grubych ksiąg i jeszcze grubszych internetów, żeby móc poczuć, że samemu coś się wie. Tym bardziej, że często ludzie dysponujący jakąś wiedzą - niekoniecznie głęboką - często zazdrośnie jej strzegą. Oni zgłębiają tajniki po to, aby czuć się lepiej. Aby sprawować kontrolę i mieć władzę… A my znowu stajemy się przeddmiotami, znowu ktoś chce nas zepchnąć w dół. Po to, aby samemu poczuć się lepiej.

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze, bo poprzedni tekst zostawił mnie z tym przekonaniem, że wszyscy mamy prawo do tego, że powinniśmy być podmiotami własnego życia. Idea nieodkrywcza, to pewne, ale nagle stała się żywa, zarezonowała gdzieś głęboko. I że dzielenie się tą wiedzą, podobnie jak dzielenie się dobrym jedzeniem, to źródło prawdziwej radości i satysfakcji. A po drugie, dzisiaj przeczytałem taką oto wymianę zdań na jednym z forów ketogenicznych. Polskich, niestety:

Agnieszka zadała pytanie:

- Czemu na naszej diecie tak ważne jest picie rosołu? Czy jak chcę schudnąć, nie są to zbędne kalorie?

Izabela odpowiedziała na to:

- Nie rozumiesz diety ketogenicznej i jej założeń skoro pytasz o tak banalne sprawy jak rosół.

Jak zdążyłem się potem zorientować, Izabela ma duże mniemanie o swojej wiedzy i umiejętnościach. I może rzeczywiście je ma. Ale czy to jest najważniejsze? Wykorzystywać swoją przewagę? Czy nie jest ważniejsze, abyśmy wszyscy mogli wiedzieć jak najwięcej? Żeby dobrze się czuć, mieć lepszy nastrój i więcej energii, i jak najdłużej - a może do końca - zachować zdrowie? Świat potrzebuje zmiany. Tu gdzie jestem (zaraz wracam), czyli w Stanach Zjednoczonych, ponad połowa ludzi ma cukrzycę albo stan przedcukrzycowy, a średnia wieku obniża się. Z resztą świata też nie jest za dobrze, również z naszą małą polską wyspą. I zanim ten rządzony przesądami i pseudonauką (która czasem mądrzy się z najlepszych uniwersytetów, zasilana pieniędzmi wielkiego biznesu) świat opamięta się i wreszcie powie jakieś słowo prawdy, nas już może nie być. Za późno! Szkoda, że nie udało się doczekać dnia, w którym w supermarkecie jest prawdziwe jedzenie. I na stacji benzynowej. I w ministerialnej piramidzie żywienia. Szkoda, że dopadły nas te wszystkie choroby, słabości, dolegliwości i przewlekłości.

Tak, to by była naprawdę szkoda. Na szczęście mamy siebie. Swój rozum. Możemy nim poznawać świat. Także zasady zdrowego żywienia. One są proste. Nie dajmy się zastraszyć albo wpędzić w kompleksy. Pewnie, ten temat jak każdy można zgłębiać przez całe życie i wciąż czegoś nie wiedzieć. Nauka - ta prawdziwa nauka - też wielu rzeczy jeszcze nie wie. Ale nie od razu Kraków zbudowano. Nauka wiedzę gromadzi, jest mnóstwo ciekawych badaczy i naukowców. My sami możemy zacząć od jednego małego domku, pełnego światła, bieli i prostych ścian. Jeżeli będzie postawiony na zdrowych fundamentach, długo wytrzyma. A my w nim będziemy mogli być szczęśliwi. I będziemy mogli do niego zapraszać gości. Częstować ich dobrym jedzeniem… a nawet winem. Co tam, jeden kieliszek do kolacji chyba nie zaszkodzi, nawet jeśli to dodatkowe węglowodany :)

Gdybyście kiedyś więc odczuli potrzebę pogłębienia swojej wiedzy na temat zdrowych zasad żywienia, możecie być pewni że podzielimy się nią z wami z taką samą przyjemnością, z jaką dzielimy się jedzeniem. I w prosty, przejrzysty sposób. Dajcie tylko znać, a umówimy się i wspólnie sięgiemy po wiedzę.



0 wyświetlenia

Zamów newsletter

  • Facebook Social Ikona

© 2019 WJEM