Szukaj
  • robertsieradzki

ZAKWASZENIE ORGANIZMU - PRAWDA CZY MIT?

KETOGENICZNA DIETA ZAKWASZA

Niedawno rozmawiałem na przyjęciu z lekarzem, którego znajomy przedstawił mi jako niezwykle progresywnego i otwartego na nowości. Ja zostałem przedstawiony jako propagator i entuzjasta ketogenicznego stylu żywienia. Nieuchronnie, natychmiast wywiązała się na ten temat rozmowa. Wyglądała mniej więcej tak:

A, dieta ketogeniczna. No tak, ma ciekawe rezultaty. Ale to tylko początkowo. Później bardzo zakwasza organizm - stwierdził pan doktor. Dlaczego pan tak sądzi? - zapytałem.Ja nie sądzę. Wszystkie badania na to wskazują. Na dłuższą metę to dieta niebezpieczna dla zdrowia, ze względu na nadmierne spożycie mięsa. To właśnie mięso zakwasza organizm, zmieniając pH krwi. A zaburzenia równowagi pH krwi prowadzą do poważnych zaburzeń, a nawet zagrożenia życia.

Byliśmy w niezwykle urokliwym miejscu. Popijaliśmy wino. Buzował kominek. Wokół uśmiechnięci, ładnie ubrani ludzie. Postanowiłem nie kontynuować wątku. Uśmiechnęliśmy się do siebie, a ja poszedłem do żony, która właśnie nakładała sobie porcję doskonałego wędzonego łososia. Ja skusiłem się na domowy pasztet i porcję pieczonej szynki. Bawiliśmy się przednie do północy, a potem spacerkiem poszliśmy do domu.

Ale nie mogłem przestać myśleć o tym zakwaszeniu. Taki lekarz… inteligentny, elokwentny, polecany, w kwiecie wieku, świetnie ubrany… Widać, że nie jakaś medyczna konserwa, zapuszkowana w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, tylko członek współczesnej i odnoszącej sukcesy elity świata medycznego.

Postanowiłem podrążyć.

pH KRWI

Sprawdzam! O co chodzi z tym pH? To stosunek kationów i anionów w płynach ustrojowych. W różnych częściach naszego ciała jest ona różna. W żołądku wynosi od 1,5 do 3. W ślinie 6,2 do 7,6. W moczu od 4,5 do 8. We krwi między 7,35 a 7,45.

Wartości pH w ślinie i w moczu są zmienne. Zależą od tego, co akurat jemy albo pijemy. Jeżeli jemy produkty o większej kwasowości, wartość pH moczu zmienia się, wskazując wyższą kwasowość. Takim produktem jest na przykład mięso.

Nadmierna kwasowość - czyli niskie pH - jak wspominał pan doktor na przyjęciu, może prowadzić do poważnych sytuacji. Można zapaść w śpiączkę, a potem umrzeć.

Umrzeć!

Czyli jedząc więcej mięsa, narażamy się na bezpośrednie zagrożenie życia! Co prawda ketogeniczny styl żywienia niekonieczne jest tak bogaty w mięso, jak się powszechnie sądzi, tym niemniej jednak poczułem się zagrożony.

Postanowiłem drążyć dalej - czyżby ketogeniczna filozofia żywienia, dzięki której znowu w życiu zacząłem czuć się dobrze, schudłem 18 kilogramów, odzyskałem energię, wigor i znacznie polepszyłem swoją sprawność poznawczą (moja Mama cierpiała na Alzheimera, stąd słabsza pamięć martwiła mnie w dwójnasób) była groźna? A co z carnivore - sposobem żywienia ograniczającym się wyłącznie do produktów zwierzęcych, na który zdecydowałem się półtora roku temu i który popchnął mnie w zmianach jeszcze dalej - to przecież samo mięso! Czy za chwilę zapadnę w śpiączkę? Proszę, nie! Mam dzieci, muszę je wychować. Nie chcę żony zostawiać samej na świecie! I jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia! Chcę żyć…

Zacząłem czytać artykuły w internecie i oglądać wykłady na YouTube. Może poważniej by to wyglądało, gdybym zaszył się w bibliotece na Koszykowej, albo w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, jak za dawnych lat. Ale czasy się zmieniły - dzisiaj można nie wychodzić z domu i mieć dostęp do wiedzy. Jak i do materiałów, które tylko wiedzę udają, a są czystą dezinformacją. Najważniejsze, to umieć je od siebie odróżnić.

Bardzo się starałem…

Pierwsze, na co natrafiłem, to dieta alkaliczna. Według niektórych materiałów jest sposobem na odkwaszenie organizmu. Poprawia samopoczucie i jest sposobem na odzyskanie zdrowia. Jej twórcą jest Robert O. Young, amerykański naturopata. Medme.pl pisze: „Opracowany przez niego sposób żywienia nie jest typową dietą odchudzającą – jej podstawowym celem jest przywrócenie kwasowo-zasadowej równowagi organizmu. Zachowanie harmonii wpływa na poprawę przemiany materii, a to z kolei ułatwia późniejsze zrzucanie nadmiarowych kilogramów. Dieta zasadowa pozwala na utrzymanie odpowiedniego pH krwi dzięki spożywaniu konkretnych produktów. Young twierdzi, że wymyślony przez niego sposób odżywiania poprawia nie tylko nasze samopoczucie, ale też zmniejsza ryzyko zachorowania na raka czy otyłość. Dieta alkaliczna – dzięki zachowaniu odpowiedniego poziomu wapnia w organizmie – ma przeciwdziałać też osteoporozie.”

Sięgam dalej. Poradnikzdrowie.pl również poświęca materiały diecie alkalicznej. Jeden z autorów pisze: „Warto też wiedzieć, jakich produktów w diecie zasadowej unikać: są to przede wszystkim nabiał, mięso, sól, alkohol, cukier, kofeina, czyli wszystko to, po co współcześnie (i szybko) żyjący człowiek chętnie i często sięga.” Poniżej występuje długa lista produktów dozwolonych i tych, których należy unikać. Wszystkie produkty mają swoje konkretne oznaczenia pH, od tych najbardziej zasadowych po najbardziej kwasowe. Wygląda na to, że dieta składająca się w przeważającej większości z owoców i warzyw uchroni nas przed śmiercią z nadmiernego zakwaszenia krwi.

Jednak w końcu trafiłem na artykuł w healthline.com: The Alkaline Diet: An Evidence-Based Review. Autor Joe Leech, MS pisze - „it’s nearly impossible for food to change the pH value of blood in healthy people, although tiny fluctuations can occur within the normal range.” Dzieje się tak dlatego, że stałość pH krwi jest zbyt ważna dla organizmu, aby mogła zależeć od tego, co jemy. Istnieją dwa główne mechanizmy regulacji pH, za które odpowiedzialne są nerki i płuca. Kiedy organizm wykryje większą ilość kwasów w ogranizmie, zaczyna wydalać w wydychanym powietrzu więcej dwutlenku węga. Tutaj zależność jest prosta - im więcej dwutlenku węgla w organizmie, tym wyższa kwasowość (czyli niższe pH). A nerki? Jak regulują pH nasze nerki? Okazuje się, że są jeszcze ważniejsze od płuc. Regulują pH krwi wydalając jony wodorowe (H+) i wytwarzając dwuwęglany (za: opentextbc.ca, rozdział Anatomy and Physiology - BC campus to kanadyjski portal wspierający edukację w prowincji British Columbia).

Szukam dalej. Natrafiam na artykuł w MedicalNewsToday: „Some people report that the alkaline diet raises the body's pH to make it less acidic and more alkaline. The diet's proponents say that this promotes weight loss and fights disease. However, there is no evidence to prove this.” Czyli dowodów nakowych na skuteczność diety alkalicznej w regulacji pH krwi brak!

Takich artykułów i wykładów jest mnóstwo. Nie warto ich wszystkich przytaczać, bo lektura stanie się nie do zniesienia. To, co najważniejsze, to jeden wniosek: niemożliwe jest zakwaszenie organizmu (czyli obniżenie pH krwi) poprzez dietę. Byłoby to nierozsądne z punktu widzenia przetrwania organizmu, ponieważ zaburzenia pH krwi są niezwykle groźnym zjawiskiem, prowadzącym do szybkiej śmierci.

JAKIE JEST PRAWDZIWE ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA I ŻYCIA?

Powiedzcie, ile razy spotkaliście się ze stwierdzeniem, że mięso zakwasza organizm? Że odkwaszanie organizmu jest ważne dla zdrowia? Że w związku z tym należy ograniczać albo całkowicie wyeliminować mięso z diety? A może właśnie tak zrobiliście? Posłuchaliście światłych autorytetów, które dorzuciły do tego jeszcze kilka innych niepodważalnych stwierdzeń, takich jak: zakwaszenie organizmu prowadzi do osteoporozy, w związku z czym należy wyeliminować mięso z diety, zwłaszcza jeżeli jest się kobietą w średnim wieku?

To już nie jest śmieszne. To jest groźne. Nawet lekarze uchodzący za światłych i otwartych powtarzają przesądy, które nie mają żadnego uzasadnienia w badaniach naukowych. Nie, ten pan doktor z miłego przyjęcia po którym z żoną odbyliśmy cudowny jesienny spacer do domu nie jest jedynym przykładem. Niedawno rozmawiałem z uznaną diabetolog, która stwierdziła to samo: tak, dieta ketogeniczna świetnie reguluje poziom cukru i insuliny, ale na dłuższą metę jest groźna dla zdrowia, bo zakwasza organizm. Dlatego jej nie zaleca chorym. I ona także nie jest jedyna - jest tylko kolejnym z tysięcy lekarzy, wierzących w przesądy tyle warte, co odpukiwanie w niemalowane drzewo albo przekonanie, że mężczyźni mają jedno żebro mniej, bo z niego nasz Stwórca wykreował Ewę. A teraz pomyśl - w Polsce są miiony ludzi z cukrzycą typu 2. Im wszystkim dieta regulująca poziom cukru i insuliny mogłaby pomóc odzyskać zdrowie. Uchroniłaby ich przez strasznymi konsekwencjami cukrzycy, z kalectwem i śmiercią włącznie. Ale nie - lepiej nie probówać, bo ta dieta zakwasza! Według Akademii mfind.pl wydatki na leczenie cukrzycy w Polsce to ok 9% budżetu służby zdrowia - 2,5 mld złotych rocznie. Nie wiem, czy w te koszty wlicza się niezdolność do pracy. Na pewno nie wlicza się kosztów związanych z obciążeniem psychicznym i traumą związaną z kalectwem. I na pewno koszty te będą rosnąć, bo chorych na cukrzycę w Polsce jest coraz więcej. Według TVP Info chorych na cukrzycę jest 9% dorosłej populacji naszego kraju. Międzynarodowa Fundacja Diabetologiczna szacuje, że do 2040 roku liczba chorych na cukrzycę na świecie ma wzrosnąć o połowę, z 415 do 642 milionów ludzi. Czyli w Polsce w 2040 roku chorych będzie już nie 9% populacji, a ponad 13.

Jeszcze słowo o osteoporozie. Polskie Towarzystwo Ortopedyczne i Traumatologiczne w raporcie „Osteoporoza - cicha epidemia w Polsce” stwierdza, że osteoporoza należy do najczęstszych schorzeń współczesnego społeczeństwa, że całkowity koszt leczenia złamań w Polsce wynosi około 3 mld złotych rocznie, a po 50 r.ż. złamanie występuje u 30% kobiet i 8% mężczyzn. Co to ma do zakwaszenia organizmu? A to mianowicie, że propagatorzy teorii o zakwaszaniu przez mięso twierdzą jednocześnie, że zakwaszenie organizmu prowadzi do ubytków wapnia. Ma się to odbywać według mechanizmu, w którym aby regulować pH we krwi organizm spożytkowuje wapń z kości, w ten sposób wpływając na rozwój osteoporozy. Ma tego dowodzić fakt, że kiedy jemy mięso, ilość wapnia wydalanego z moczem rośnie - czyli, że mechanizm potwierdza się: zakwaszony organizm spożytkowuje więcej wapnia, który następnie wydala z moczem. Tymczasem jedno z drugim nie ma żadnego związku! Co więcej, przy diecie bogatej w mięso zwiększa się poziom wapnia nie tylko w moczu, ale i we krwi. Mięso raczej więc zapobiega osteoporozie, niż ją powoduje. Powiedz to 80-letniej kobiecie, która właśnie złamała kość udową, bo słyszała że dla zdrowia kości należy unikać mięsa. Jakie ma szanse wyzdrowienia? Czy w ogóle wyzdrowieje, czy umrze na łóżku szpitalnym pozbawiona nadziei i godności? To są poważne rzeczy, a my z łatwością powtarzamy brednie. I jeszcze uważamy, że te brednie są nowoczesnym, oświeconym sposobem myślenia, adekwatnym do naszych czasów.

BIERZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WŁASNE ZDROWIE, ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO

Na koniec powtórzę to, co przy każdej odpowiedniej okazjji powtarzam za profesorem Timothy Noakesem, legendą ketogenicznego stylu żywienia. Nie czekaj, aż współczesne myślenie o zdrowiu, odżywianiu i medycynie upora się ze swoimi przesądami. To może potrwać dziesięciolecia. Możesz nie mieć tyle czasu. Możesz zapaść na cukrzycę, dorobić się osteoporozy znacznie szybciej. Weź więc sprawy w swoje ręce. Nie przejmuj się mitami, przesądami, dezinformacją. Sięgaj po wiedzę, zachowaj niezależność i zobacz, jaki styl żywienia powoduje, że czujesz się dobrze. Masz energię, widzisz zmiany na lepsze. To może być ważniejsze od opinii wszystkich autorytetów świata razem wziętych. Bo autorytety mogą się mylić - na pewno bardziej niż Twój organizm, pełen nowej energii i siły. I nawet wspomniany wyżej raport „Osteoporoza - cicha epidemia w Polsce” w podrozdziale „Możliwości leczenia” nawet nie wspomina o mięsie, a jedynie o mleku i żółtym serze. Podczas gdy mięso jest zdecydowanie bardziej odżywcze niż wymienione wyżej dwa produkty… W US National Library of Medicine, National Institutes of Health znalazłem publikację odnoszącą się do wpływu spożywania mięsa na metabolizm wapnia (Acid diet (high-meat protein) effects on calcium metabolism and bone health, aut. Cao JJ, Nielsen FH). W podsumowaniu autorzy piszą: „Na podstawie aktualnych badań można stwierdzić, że spożywanie białka (włączając w to białko z mięsa) w ilości przewyższającej dzienne zapotrzebowanie na białko wpływa korzystnie na wykorzystanie wapnia i zdrowie kości, zwłaszcza u osób starszych.” Z kolei w Missouri Medicine (The Journal of the Missouri State Medical Association) w publikacji autorstwa badacza specjalisty od olejów roślinnych - to też fascynujący temat, spożywanie olejów roślinnych zwiększa o 10% zapadalność na choroby serca, ale o tym innym razem - Jamesa DiNicolantonio i innych występuje ważne odniesienie do kolejnego mitu, żeby aby uniknąć osteoporozy należy wystrzegać się soli. Publikacja całkowicie neguje ten związek. Zauważa natomiast, że ważnym czynnikiem wpływającym na rozwój osteoporozy jest nadmierne użycie cukru w diecie. Wspomniany już kilkakrotnie raport „Osteoporoza - cicha epidemia w Polsce” też o tym nie wspomina. Może wspomni w 2030 roku? Kiedy ta wiedza trafi do ogólnego obiego? I znowu - czy na pewno masz na to czas? Czy masz czas czekać - czy do tej pory złamiesz już nogę w trzech miejscach i będzie za późno? A przecież można do późnej starości cieszyć się życiem i zdrowiem. Trzeba tylko wiedzieć, co i jak.



509 wyświetlenia

Zamów newsletter

  • Facebook Social Ikona

© 2019 WJEM